|
Spotkanie po latach. Pamiętasz? To ja.
Trudno powiedzieć, co dokładnie dzieje się ze mną teraz. Jak na razie z powodzeniem uciekam od tego, o czym powinnam myśleć i zajmuję się w głowie wyłącznie urojoną fikcją. Teoretycznie mogłabym przestać, ale moment, kiedy przestanę, może być dla mnie nie do zniesienia. Poza tym, to nie takie łatwe, bo podchodzi pod uzależnienie. Najlepiej to robić przed komputerem. Wtedy wszyscy myślą, że to jego wina. A tak naprawdę nic co tu jest za bardzo mnie nie interesuje. Wszystko co potrzeba do ratowania siebie mam w głowie. Zakładam, że jest to ostateczny sposób ratowania się przed sobą umysłu. Tyle że umysł chcąc pomóc, tylko pogarsza samopoczucie jeszcze bardziej.
Wszystko wokół się zmienia. Jest to najwspanialsza i najgorsza chwila, kiedy spotykasz kogoś, kogo kiedyś znałeś. Jest dobrze, fajnie, aż w końcu rewelacyjnie, a jak się rozchodzicie nagle zdajesz sobie sprawę, że tylko ty stoisz w miejscu, tylko ciebie wszyscy zostawiają z tyłu i, choćby nie wiem jakim stopniu ktoś byłby nadpobudliwy, roztrzepany, mało inteligentny, a nawet śmierdzący za czasów szkolnych, beznadziejną osobą jesteś tylko ty. I ty masz marzenia, o których intensywnie myślisz cały dzień i do których wzdychasz, ale to ktoś obcy je spełnia tak po prostu, z łatwością, codziennie ma twoich marzeń coraz więcej i na dodatek będzie tylko lepiej, bo choćby nie wiem co, on się tym nie przejmuje. I nie popełni błędu starając się aż za bardzo. I każdy jeden człowiek będzie go uwielbiał. I nieważne jest to, ile ten ktoś będzie przy tym udawał, ile przeprowadzi fałszywych rozmów o piwie, cyckach, chujkach, stukaniu siebie nawzajem i innych takich. On rośnie w oczach, jeszcze i jeszcze, staje się kimś, kiedy ty malejesz i nie liczysz się w społeczeństwie. A jego dobra passa trwa i trwa i już nigdy nie zniknie, wszystko co dobre weźmie i już w ciągu chwili (brzmi jak w Biblii) będzie miał podwójne dobre, a wszystko tylko dlatego, że uważa to za oczywistość i nie bojąc się pomyłek, nie popełnia ich.
Pierwszy dzień od wyjazdu mamy na wakacje. Bez mamy trudno, więc współpracujemy. Ja czytam yaoi pół dnia. Tata do pierwszej w nocy prowadzi przez telefon rozmowy zagraniczne i urządza na balkonie bibę dla jednego. Golden Pair mitai.
mamoru 2009-08-16 01:32:16 skomentuj (3)
Myśli o Japonii
I tylko dziwnie się robi, i trudno wytrzymać. Dlaczego wszystko, co najlepsze, musi się łączyć aż tak bardzo ze wszystkim, co najgorsze? W życiu nie przestanę czuć się winna i już zawsze będę mieszać obłęd z normalnością. Oprócz tego nadal nie rozumiem, dlaczego Mendoza pisząc o starożytności uważa za rzecz istotną wspomnieć o przelatywaniu się od tyłu w każdym rozdziale. Rozumiem dobrze jego fascynację, ale jednocześnie coś tu śmierdzi. Naprawdę, ile można zaczynać o czymś mówić i urywać tak po prostu?XD
mamoru 2009-08-10 21:19:24 skomentuj (1)
Hisashiburi?
a-A-a. Dawno mnie tu nie było. Jednak czy jestem, czy nie, jak zawsze wszystko rozwalam. Tata mówi, że nie ma nic gorszego niż pisanie bloga w internecie. Ale może w dzisiejszych czasach inne środki wyrazu emocji oprócz przekleństw, blogów i pseudoironicznych komentarzy na forum po prostu nie istnieją? Czas, w którym zaczynam zachowywać się normalnie jest jednocześnie czasem, w którym nie mogę poradzić sobie sama ze sobą najbardziej. Chciałabym z kimś porozmawiać raz na zawsze i mieć ze wszystkim spokój, ale nie widzę powodu, żeby kogokolwiek dołować. Podaję zatem wszystkim po minimalnej dawce informacji na raz. Zresztą. słysząc cokolwiek więcej, i tak wszyscy by się przestraszyli. A zatem zostaje tylko blog. Pamiętnik pisany odręcznie jest jeszcze bardziej ryzykowny, a poza tym, ręczne pisanie, i to jeszcze od razu po notatkach szkolnych, po prostu boli. Sprawdźmy, czy umiem jeszcze blogować. Przynajmniej poćwiczę sobie trochę unikanie powtórzeń w zdaniach. Jak mi się poszczęści, to może nawet zdam maturę z polskiego.
mamoru 2009-08-08 22:18:33 skomentuj (1)
Mały lasek
Spacer scieżką wcale nie musi być przyjemny. Po co ją tam zrobili? Jestem pewna, że mały lasek nie zawsze był wyłożony betonem i krawężnikami, a kiedy nie był, wydawał się większy, bardziej dziki i łatwiejszy do zabłądzenia w nim. Poza tym nie było takiego dystansu pomiędzy człowiekiem i drzewami. Pomimo wszystkich tych zmian wybieram się do lasku, żeby zajać się moimi zainteresowaniami (czyli idę i podsłuchuję). Pierwsze mają pecha spotkać mnie nauczycielki wychodzące ze szkoły. "...ale ona właśnie sobie na to pracuje, właśnie na to ona sobie pracuje!!!". Przy wejściu do lasku dwie diewczyny. "...i ja musiałam chyba koło Łagiewnickiego źle skręcić...". Wyglądają zwyczajnie i mówią zwyczajnie. Gdzie w takim razie tkwi ich nadzwyczajność, która pozwala im perfekcyjnie kontaktować się ze sobą i być ciekawymi dla siebie nawzajem? Dalej. Kilka starszych panów. Wiewiórka z własnej woli do nich podbiegła. "No i czego chciałaś? Czego chciałaś? Ogon ci wyskubali...". Bardzo mili panowie. Uśmiechnęłam się do nich. Odpoczywająca młoda para. Kiedy zdarzy się, że na chwilę sie nie całują, wcale nie rozmawiają o niczym mądrym. Co korzystego oni otrzymują od siebie nawzajem? Siedzę na ławce. Dwie dziewczyny. Może nawet w moim wieku, ale wyglądające i zachowujące się tak, jak każdy oczekuje żeby się zachowywać. Ja tak nie potrafię. "No i widzisz, i znowu tak powiedziała! >>Zajezaje<<! >>Zajezaje<< zamiast >>zajebiście<<. To mnie zawsze tak śmieszy! No i jeszcze...". Już wiem. Mnie też będzie śmieszyć >>zajezaje<<. Juz zawsze będę szcześliwa. Patrzę w lewo i znajduję jedyną osobę, która zwraca moją uwagę i od której możliwe, że mogę się czegoś nauczyć. Mała Maja bardzo długo, namiętnie i intensywnie praktykuje z mamą rzucanie orzeszków dla wiewiórek. Nie jest rozwrzeszczanym dzieckiem wystraszającym zwierzęta z lasu. Słucha się mamy, stukaja razem orzeszek o orzeszek i dzięki temu biega koło nich wiele wiewiórek na raz. Mama Maji jest wspaniała. Nie ciągnie ją po lasku za rękę żeby tylko odbębnić z nią spacer, tylko cały czas do niej zagaduje jak do normalnego człowieka. To ewenement, bo ostatnio większość kobiet zamiast mamą woli być wystrojoną damą z dzieckiem jako dekoracją. Orzeszki się kończą, więc mama wyciąga z przegródki wózka mniejszy wózek. Maja otrzymuje lalę do opieki i odjeżdzą z nią nie zwracając na mnie uwagi. Nie tracę jej jednak z oczu od razu, ponieważ Maja dba o środowisko i musi spróbowac podnieść każdego peta po papierosie. Na koniec mojego spaceru widzę starszego pana, który oddaje około dziesieć splunięć w swoją dłoń. Raz po razie.
mamoru 2008-06-09 18:37:47 skomentuj (0)
Kalendarz z poradami na dzień
19 maja
Poniedziałek.
Mikołaja, Piotra.
Całuj powoli.
Kiss slowly.
Nie mam kogo całować.
Ten kalendarz zawsze był jakiś dziwny.
mamoru 2008-05-20 23:38:15 skomentuj (2)
Ostatnie trzy lata
Nie lubię siebie, bo nigdy nie wysłuchuję innych, tylko opowiadam im o swoich problemach, aż wymęczę każdy do tego stopnia, że nie mam siły o nim myśleć i wydaje mi się odległy.
Nie lubię innych, bo nigdy nie chcą być przeze mnie wysłuchani, tylko cierpliwie czekają aż dokończę swoją opowieść, a potem chcą mangę lub pracę domową.
mamoru 2008-05-13 19:56:21 skomentuj (1)
Nie mam co ze sobą zrobić
Jest to dość dużym ein Problemem. Że mój emocjonalny trzyletni zastój nagle dobiegł końca, mam w głowie za dużo myśli na raz. Jeśli je wypiszę w punktach tutaj, mniej więcej wycinając niektóre fakty, żeby nikt realny się nie domyślił do końca o co chodzi, będą wyglądały żałośnie. Jeśli ich nie napiszę tutaj, to nie przestanę wypowiadać ich na głos wszystkim dookoła i wtedy - będąc głupia - nie pominę żadnych faktów i każdy będzie miał na mnie haka, bo będzie wiedział coś, czego nie powinien. Przez ostatnie dwa miesiące, czy nawet dwa tygodnie, rozrzuciłam o sobie tyle informacji, że jest mi teraz niezmiernie głupio i wiem, że to nigdy nie powinno się stać. Jeśli w zupełności zostawię swoje myśli dla siebie i ani ich nie napiszę, ani nikomu niczego nie opowiem, to prawdopodobnie nie wytrzymam ze sobą jednego dnia. Jestem w kropce. Pozostaje mi stosować i polecać Capivit Hydro Control.
mamoru 2008-05-12 14:55:14 skomentuj (1)
Przegladałam bloga
Czyjego? Mojego. Uważam, że jest ŚWIETNY. Przeczytałam TYLE rzeczy, które kiedyś się stały, a ja o nich nie pamiętałam. Muszę trochę się za niego zabrać. Znowu spisać rzeczy, których nie chcę zapomnieć. Ja wiem, że one są bardziej złe niż dobre, ale te złe rzeczy kochają mnie tresować. Wczoraj na przykład stała się dziwna rzecz. Zaczęłam sobie wyobrażać jakieś dziwne zdarzenia, które nigdy nie będą mieć miejsca i się popłakałam, jak najbardziej z niczego. Bo te moje myśli... to nawet nie była śmierć ludzi, to była fobia przed społeczeństwem w moim wykonaniu. Nic ważnego.
Nie wiem jak wyrazić swoje myśli. Wszystko mi się pisze tak jakoś chaotycznie. CHOCIAŻ na polskim nagle zaczęłam dawać czadu i dostawać 6-stki za wypracowania. Ale to dlatego, że zostałam wiele razy skrzywdzona. I wyżywam się na ludziach pisząc o nich, ale nie bezpośrednio.
Muszę teraz powiedzieć trochę o przerwie na Wszystkich Świętych. Dwa dni zajęło mi zbieranie siły po szkole. Jak w szpitalu, w wakacje. Pierwszy tydzień wegetowałam. Jak ludzie mijali mnie na korytarzu wołali na mnie "Krecie!", bo szłam z prawie zamkniętymi oczyma. Czułam się BARDZO dziwnie i naprawdę NIGDY nie działo mi się nic podobnego. Po wszystkich ćwiczeniach kładłam się i leżałam cały dzień. To był pierwszy tydzień, mój pierwszy prawdziwy odpoczynek od roku szkolnego, to było w lipcu i choć czerwiec był wolny, to nie umiałam go zorganizować. Nie miałam co ze sobą zrobić. Nie miałam z kim wyjść. Można by było powiedzieć, że pół dnia wstawałam, a następne pół szykowałam się do spania. I tu następuje punch line.
NIKT kto zna mnie z Łodzi nie jest sobie w stanie wyobrazić co się dzieje po pierwszym tygodniu, w którym tylko śpię. Jak ja zaczynam się emocjonować mówiąc o czymkolwiek, ćwiczyć, biegać, skakać, cieszyć się, głupio się czesać żeby wszyscy się śmiali że jestem głupia, żebym ja sie mogła śmiać że to oni są głupi, bo myślą że jestem głupia i nie wiedzą, że to tylko żart... KOCHAM SZPITAL W OCHOJCU! NIGDZIE nie znalazłam nikogo, kto łapał by moje żarty i słuchał mnie bez przerywania mi i bez miny "To jest żałosne". Ja wiem, że osoby, które tam spotykam potem się rozjeżdżają i byłam dla nich tylko jedną z wielu znajomych. I to jest ta różnica. Oni DLA MNIE byli jednymi z moich JEDYNYCH i NAJLEPSZYCH znajomych. Tak bardzo uwielbiam ich wszystkich.
W każdym razie, co się stało po Wszystkich Świętych. Siedziałam dwa dni. Naprawdę siedziałam i myślałam. A potem, jak wstałam, nagle w głowie zahuczała mi piosenka "DOKTOR PIOTRO NASZYM PRZYJACIELEM JEST I ORTOPEDĄ TEEEEEEEEEEEEEEEEEEEŻ". Jak ja rzuciłam karimatę na dywan i jak entuzjastycznie zaczęłam syczeć metodę... "Skoro i tak tu siedzę, skoro i tak nie wychodzę, nie będę marnować czasu na siedzenie przy komputerze! Gdyby tylko ten sam czas przelać na ćwiczenia, gdyby dać z siebie wszystko! Wtedy pojadę do Katowic i doktor Piotro będzie musiał mi powiedzieć:
- Noo mam ci złą wiadomość do przekazania, nie jesteś już krzywa, idziemy na piwo!
- A chodźmy, tyle że jestem abscynentką!"
Tak to nagle zobaczyłam sobie w głowie. Zobaczycie, będę prosta.
mamoru 2007-11-12 17:23:09 skomentuj (3)
Okrutne postępowanie
No nieeeeeee no, miałam zamiar tak ładnie ćwiczyć na kręgosłup, ale nie mogę zaznać spokoju. Pan Gil przyszedł, oślinił mi całą koszulkę, po czym usadowił się na mojej karimacie i pryknął na głos. Co to ma być! Jestem zbyt oburzona żeby ćwiczyć!
mamoru 2007-11-06 17:46:44 skomentuj (0)
"Niezależnie od tego co zrobią, musimy żyć"
Zaczęło się od tego, że odbierałam okulary. Siedziałam w Empiku i czytałam, a mama jak mnie znalazła nakrzyczała na mnie, bo siedziałam w jednym miejscu, tam, gdzie mówiłam, że będę, a ona nie mogła mnie znaleźć.
Wróciłyśmy do domu. Taty już wtedy nie było. Poszedł na rower.
A mama z siostrą poszły sobie nakupować ubrań w nocnym kupowaniu w Manufakturze. Powiedziałam: "Kupcie mi mangę". Usłyszałam "Nie". No, i wtedy wyszły. Ja zostałam.
A teraz jest 23:30. One kupują ubrania. Tata jeszcze nie wrócił z roweru, a ja siedzę jak debil. Siedzę i imituję śpiew albo siedzę i imituję grę "Sleepless beauty" na pianinie.
Pan Gil rozumie powagę sytuacji. Nie ucieka z koszyczka, kiedy się do niego przytulę. To my zostaliśmy z tyłu, żeby martwić się za wszystkich.
"Niezależnie od tego co oni głupiego zrobią, nam pozostaje żyć" - powiedziałam do Gila.
Nie wiem, czy bardziej boję się tego, że tata nie wróci, czy awantury jaka będzie, jak wróci. Jak o tym myślę, to nagle widzę tamtego pijaka o którym pisałam, co zygzakiem wsiadał na rower i odjechał, również zygzakiem (patrz: kilka notek niżej).
I znowu nie wyrobię się do szkoły.
(I teraz, jak to piszę, słyszę kiboli ze swoim "JEBAĆ, JEBAĆ!" i serce zamiera żeby słyszeć dokładniej, i jakieś małe życzenie słyszę w oddali, żeby jednak wrócił).
Nie wyrobię się ogólnie ze wszystkim, z czym chciałabym się wyrobić.
I już zawsze jakaś anonimowa infekcja będzie mi wyżerała jajowody, a wszyscy lekarze będą mieli to w dupie. I będę lać, dopóki nie zapełnię wszystkich zbiorników wodnych świata.
A jednak dzisiaj cieszyło mnie, jak z mokrymi włosami wyszłam na dwór, bo śpieszyłam się na angielski, miałam w plecaku szczoteczkę i butelkę z wodą i kupiłam pastę po drodze, bo w domu nie było, i myłam zęby na ulicy, po drodze na angielski.
Potem był angielski i cały czas się śmiałam, a jeszcze później przytargałam pełno papieru, chusteczek i past do zębów do McDonalda, gdzie zjadłam mnóstwo niezdrowych rzeczy, poszłam do kibla i jakiś chłopiec, który wszedł z mamą, pukał cały czas do drzwi, chociaż byłam tam może 2 minuty i krzyczał "PROOSZĘ PANIIIIIIIIIIIIIII, A MOŻNA TAM WEJŚĆ?"
mamoru 2007-10-06 23:46:24 skomentuj (1)
|
|
|
|
Guestbook
See |
Write
Archive
2009 sierpień 2008 czerwiec maj 2007 listopad październik wrzesień lipiec czerwiec maj luty 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień czerwiec kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad
Links
Ofiary Sensei MayacchiXP - Przy nicku 'XP' dla małej odmianyXD
Cenię Abi Mashi
Podczytuję... Uśpij Mój Lęk Baki Violet Linnn
LSM Golum Kasia Letnia Szkoła Magii Oficjalna strona, to jest MUST:)
Sis Blog: Ferelin - Sisiowa rodzina poszerzonaXD (tylko kto urodził?:P) Yotsak - Krytyczka moich artówXD Hincian - Lubi moich mężów:D Soraśka - Nie ma to jak 'inteligentna' rozmowa z niąXD Sakuya - Radosna, tak jak ja:P Meygan - Nadal jest boginią grafiki:D Gęś ChikaXD - Pomyłka: czerń JEST jej obca:)
|